Płacę dwieście dolarów miesięcznie za Claude’a. To najdroższy abonament, jaki mam: droższy niż internet, telefon i wszystkie streamingi razem wzięte. A w internecie czytam, że to za mało, że limity się kończą. Postanowiłem sprawdzić, ile ta usługa jest naprawdę warta i czy da się ją zastąpić czymś własnym.

Ten tekst wygenerowałem na podstawie filmu powyżej. Liczby są te same. Tutaj masz je w pigułce, z linkami do źródeł.

Ile jest wart mój miesiąc

Wziąłem statystyki z ostatnich trzydziestu dni i przeliczyłem je po oficjalnym cenniku API, tak jakbym płacił za każdy token osobno, jak firma. Wyszło 27 miliardów tokenów i 30 aktywnych dni na 30.

Token to mniej więcej kawałek słowa: model czyta i pisze w tokenach i w tokenach się za niego płaci. Same moje pytania i odpowiedzi modelu to około dwustu egzemplarzy „Lalki” Prusa. To mniej niż jeden procent całości. Reszta to model, który przy każdym kroku czyta od nowa mój projekt, żeby pamiętać, o czym rozmawiamy.

Wynik: około 12 000 dolarów za jeden miesiąc. Płacę 200, a dostaję towar wart około 60 razy więcej. Takie eldorado nie może trwać wiecznie. Kiedy się skończy, każdy zada to samo pytanie: a może postawić to u siebie? Przecież są otwarte modele. Za darmo.

Model za darmo, serwer za milion

Weźmy Kimi K3, chiński model od Moonshot AI, wydany w lipcu. Wagi leżą na Hugging Face i każdy może je pobrać. Plik waży 1,56 terabajta, a model ma 2,8 biliona parametrów.

„Otwarty” nie znaczy tu „open source”. Udostępnione są wagi, czyli gotowy model. Nie dostajesz danych, na których się uczył, ani kodu, którym go trenowano. Nawet Anthropic w swoim prospekcie giełdowym rozdziela te pojęcia: open source to wagi, dane i kod, open weight to same wagi. Licencja Kimi pozwala używać modelu dla siebie. Osobnej umowy wymaga dopiero usługa z przychodami powyżej 20 milionów dolarów.

Cały model musi się zmieścić w pamięci kart graficznych. Flagowy serwer NVIDII, DGX B200, ma osiem kart i 1440 GB pamięci. Brakuje około 120 GB, a dziewiątej karty nie dołożysz. Potrzebne są dwa serwery, po około 560 tysięcy dolarów każdy, czyli razem ponad 1,1 miliona dolarów.

Rozłożone na trzy lata to 31 tysięcy dolarów miesięcznie: 156 moich abonamentów. Na pięć lat: 18,7 tysiąca dolarów, czyli 94 abonamenty. To dwa, trzy razy więcej niż cały mój rachunek w cenach API, który przed chwilą wydawał się absurdalny.

Gniazdko: 28,6 kW

Jeden taki serwer pobiera do 14,3 kW, dwa razem 28,6 kW. Typowy dom w Polsce ma moc umowną 11–14 kW, na wszystko: kuchenkę, pralkę i czajnik. Nie wepniesz tego. Potrzebowałbyś przyłącza jak mały zakład.

Gdyby jednak pracowały całą dobę przez miesiąc, zużyłyby prawie 21 tysięcy kWh, tyle co 137 polskich gospodarstw domowych. Rachunek: około 23,5 tysiąca złotych miesięcznie, za sam prąd. To maksimum z tabliczki znamionowej. Przy czterech godzinach pracy dziennie wyszłoby około czterech tysięcy złotych.

Są tańsze plany. Cztery Maki Studio w klastrze biorą tyle prądu co czajnik i kosztują tyle co samochód, ale generują około 15 tokenów na sekundę. Zwykły serwer z 2 TB RAM-u i bez kart graficznych osiąga 0,1 tokenu na sekundę: jedno słowo co dziesięć sekund.

Czy serwer nadąży za jednym programistą?

W tym miesiącu model napisał dla mnie 93 miliony tokenów odpowiedzi. Domowy zestaw, czyli jeden serwer z okrojoną wersją modelu, generuje około 20 tokenów na sekundę dla jednej rozmowy naraz. 93 miliony podzielone przez 20 to 1292 godziny, a miesiąc ma ich 730. Serwer za pół miliona dolarów, pracujący dzień i noc, nie nadąża za jednym programistą.

Zawodowcy robią trzy rzeczy inaczej: pełny model, co najmniej dwa serwery i lepsze oprogramowanie. Jedna osoba dostaje wtedy ponad sto tokenów na sekundę i mój miesiąc mieści się w około 260 godzinach. Tylko że przez resztę czasu sprzęt stoi i czeka.

Kluczowe jest to, że jedno przeczytanie modelu z pamięci może obsłużyć wiele osób naraz. W pomiarach na serwerze nowszej generacji jedna osoba dostaje około 100 tokenów na sekundę, a 64 osoby razem prawie 1800. To 17 razy więcej z tej samej skrzynki. Z moich wyliczeń wynika, że żeby dwa serwery za milion się zwróciły, potrzeba prawie tysiąca tokenów na sekundę bez przerwy przez trzy lata. To już nie hobby, tylko firma. Czyli dokładnie to, co robi Anthropic.

Jedyna tania rzecz: abonament

W całej tej historii tanie jest tylko jedno: abonament za 200 dolarów. Kimi przez API też nie ratuje sytuacji, bo mój miesiąc kosztowałby tam prawie tyle samo, około 11,8 tysiąca dolarów.

Kto płaci różnicę? Część znika w hurcie, bo jeden serwer obsługuje dziesiątki osób naraz. Czy cała, tego nie wiem. W prospekcie giełdowym Anthropic abonamenty to tylko jedna piąta przychodów. Resztę płacą firmy za zużyte tokeny. Wśród ryzyk firma sama wymienia otwarte modele, które mogą wywierać presję na ceny. OpenAI poszło w drugą stronę: Sam Altman już na początku 2025 roku pisał, że na planie Pro tracą pieniądze, a pod koniec października plan za 200 dolarów zaczął dawać o połowę mniej.

Limity się zmieniają, czasem co kilka miesięcy. Dzisiejsza cena nie jest ceną końcową. Na razie sugeruję: korzystaj, póki dają. Za 200 dolarów dostajesz coś, czego nie postawisz w domu nawet za milion.

Źródła

Każda liczba w filmie ma źródło albo wzór. Najważniejsze:

Zastrzeżenia: moc to maksima z tabliczki znamionowej, a prawdziwy pobór jest niższy. Około 60× to wartość mojego zużycia w cenniku API, a nie koszt Anthropic. To dane jednego użytkownika, moje. Pytania o źródła i wyliczenia zostaw w komentarzach pod filmem: każde mam rozpisane.